Google rozbudowuje kampanie Demand Gen o nowe funkcje
Demand Gen to format reklamowy Google działający na wizualnych powierzchniach, w którym o doborze odbiorców i miejsc emisji w dużej mierze decydują rozwiązania automatyczne.
Najnowsze zmiany obejmują między innymi wsparcie oparte na sztucznej inteligencji przy odkrywaniu produktów w YouTube, reklamy graficzne w formacie 9:16 full-bleed w YouTube Shorts z doświadczeniem jednego kliknięcia, rozszerzenie kampanii o Gmail oraz feedy produktowe w reklamach in-stream. Do dyspozycji są także elementy lokalne powiązane z Mapami Google.
W praktyce oznacza to, że kampania zyskuje narzędzia nastawione na przyspieszanie konwersji. Sklep może pokazywać konkretne produkty z feedu zamiast ogólnego komunikatu o marce, a firma z fizycznym punktem obsługi może korzystać z elementów lokalnych.
Co to znaczy dla Twojej firmy
Jeśli sprzedajesz wizualnie - ubrania, meble, kosmetyki, usługi z efektem „przed i po” - Demand Gen jest formatem, który warto rozważyć przy planowaniu budżetu. Wiele zależy tu od jakości materiałów graficznych i wideo, bo to one są nośnikiem przekazu.
Demand Gen i kampanie w wyszukiwarce realizują różne zadania w lejku, więc warto oceniać je osobno, a nie jednym wskaźnikiem. Rozliczanie ich tą samą miarą kończy się zwykle wyłączeniem tej kampanii, która pracowała na późniejszą sprzedaż.
Dla praktyka
Zanim uruchomisz albo przebudujesz Demand Gen, przejdź przez kilka rzeczy w koncie:
- Feed produktowy - sprawdź, czy dane o produktach są aktualne i kompletne. To one zasilają feedy produktowe w reklamach in-stream.
- Kanały - przejrzyj ustawienia powierzchni w kampanii. Nowe funkcje dotyczą między innymi YouTube, YouTube Shorts, Gmaila i elementów lokalnych powiązanych z Mapami Google.
- Kreacje - przygotuj materiały w formacie pionowym 9:16 full-bleed pod YouTube Shorts, bo to właśnie dla nich dostępne jest doświadczenie jednego kliknięcia.
- Pomiar - upewnij się, że konwersje są liczone poprawnie, zanim zaczniesz oceniać wyniki nowej kampanii.

