Stare słabe podstrony mogą blokować powrót w Google
Punktem wyjścia była wymiana zdań na Bluesky. Ktoś opisał witrynę, która generowała podstrony z kombinacji nazw domen, technologii i atrybutów - czyli szablon plus zmienna. Odpowiedź dotyczyła „programatycznego SEO tego typu”, a nie programatycznego SEO w ogóle.
John Mueller napisał: „Programatyczne SEO tego typu często prowadzi do witryny, która jest spamem, prawie spamem albo niską jakością. Łatwo postawić coś z wieloma stronami, trudno dostarczyć użytkownikom realną wartość. Nasze systemy prawdopodobnie straciły wiarę w to, że Twoja witryna dostarcza użytkownikom dobrą wartość, na podstawie starych stron”.
Kluczowe jest tu słowo „prawdopodobnie” (possibly). W wątku nie pada nazwa żadnego systemu rankingowego, sygnału, oceny ani kary. Nie ma też mowy o przechowywanej ocenie witryny ani o tym, że efekt jest trwały.
Drugi cytat tłumaczy, dlaczego dokładanie treści nie pomaga: „Programiście łatwo to zrobić, a z generatorami kodu jeszcze łatwiej. Kończysz z masą stron, które mają »jakąś« wartość, ale ogólny obraz nie jest zbyt ekscytujący”. Jako przykład wypełniacza, który „nie czyni strony bardziej użyteczną dla użytkowników”, padło pytanie „co znaczy php?”.
Na pytanie o naprawę odpowiedź brzmiała: „Rozwiązanie tego zwykle wymaga czasu i znacznego wysiłku, żeby pokazać wartość”. Padło też porównanie do pracy innych specjalistów SEO nad problemami wokół spamu i core update’ów - z zastrzeżeniem, że nie oznacza to, że opisywana witryna jest spamem. Chodziło o skalę pracy i czasu.
Co to znaczy dla Twojej firmy
Jeśli Twoja strona przez lata rosła „pod Google” - dziesiątki wariantów „usługa + miasto”, setki niemal pustych kart produktów, archiwa tagów, stare landing page’e z zakończonych kampanii - to ta masa może obciążać ocenę całej domeny, a nie tylko siebie. To zmienia kolejność wydatków: zanim dopiszesz kolejne artykuły, warto sprawdzić, co już wisi w indeksie.
Druga rzecz to oczekiwania czasowe. Sprzątanie i pokazanie realnej wartości to dwa osobne zadania, a drugie jest wolniejsze. Rozwiązanie takiego problemu zwykle wymaga czasu i znacznego wysiłku, więc nie planuj budżetu tak, jakby ruch wracał natychmiast po masowym usunięciu podstron.
Trzecia rzecz: nie ma tu wezwania do kasowania wszystkiego, co powstało automatycznie. Polityka Google mówi o celu i wartości strony, nie o metodzie jej wytworzenia.
Dla praktyka
Zacznij od inwentaryzacji wszystkich adresów URL, nie tylko tych, które sam uznajesz za ważne. W Search Console przydaje się raport indeksowania oraz zestawienie stron bez wyświetleń w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy; do tego crawl całej domeny, żeby wyłapać archiwa, tagi, warianty i strony filtrów.
Potem podejmij jedną z trzech decyzji dla każdej grupy adresów:
- strony z potencjałem - rozbudować, zaktualizować i doprecyzować intencję;
- duplikaty i warianty tej samej treści - scalić i przekierować przez 301 do jednej lepszej wersji;
- adresy bez żadnej wartości dla użytkownika - usunąć (410) lub oznaczyć noindex, jeśli są potrzebne ludziom, ale nie muszą być w wyszukiwarce.
Czego nie robić: nie dopisywać do słabych podstron kolejnych akapitów generycznej treści w rodzaju definicji pojęć - to jest dokładnie ten wypełniacz, który został wskazany jako bezużyteczny. Nie zakładać też, że skasowanie stron samo w sobie zmieni sposób, w jaki systemy oceniają witrynę.
Skalowane nadużycie treści jest opisane w politykach antyspamowych Google jako tworzenie wielu stron „w głównym celu manipulowania rankingami wyszukiwania, a nie pomagania użytkownikom”, i obowiązuje „niezależnie od tego, jak zostały utworzone”. Przewodnik po generatywnej AI w wyszukiwarce dodaje, że tworzenie osobnej strony pod każde możliwe sformułowanie zapytania mieści się w tej samej polityce. Wpis na Bluesky niczego w tych zasadach nie zmienia.
Jeśli reguły zostaną doprecyzowane, najpewniej pojawi się to w sekcji polityk antyspamowych dotyczącej skalowanego nadużycia treści. Na razie nie ma żadnego oszacowania, ile zajmuje naprawa.

