Google Analytics: brak danych z 1 września 2026

Pusty wykres w Google Analytics to jeden z tych widoków, które o poranku podnoszą ciśnienie każdemu, kto rozlicza się z ruchu na stronie. Tym razem nie ma powodu do paniki, bo problem dotyczy praktycznie wszystkich kont naraz.

Dane za 1 września 2026 pokazują zerowy ruch do witryn, a skala sugeruje, że obejmuje to każdą instalację Google Analytics. Skargi pojawiły się na forach Google Analytics, na WebmasterWorld i w mediach społecznościowych.

Pierwsze sygnały pojawiły się dzień wcześniej i dotyczyły przetwarzania danych za 31 sierpnia. Dana DiTomaso, ekspertka w dziedzinie Google Analytics, napisała wtedy na LinkedIn: „Wygląda na to, że Google Analytics ma problem z przetwarzaniem wczorajszych danych (z 31 sierpnia). Widzę ten wzorzec na wielu kontach klientów, więc jeśli to zobaczycie, nie panikujcie (ja spanikowałam) i miejmy nadzieję, że zostanie to szybko naprawione”.

Diagnoza jest jednoznaczna: to błąd Google i po stronie użytkownika nie ma nic do zrobienia.

Co to znaczy dla Twojej firmy

Jeżeli w Twoich raportach widać dziurę, prawdopodobnie nie oznacza to, że strona przestała sprzedawać albo że kampania nagle padła. To problem z raportowaniem, nie z ruchem. Największe ryzyko polega na tym, że ktoś w firmie zobaczy zero i podejmie na tej podstawie decyzję - wyłączy kampanię, obetnie budżet albo zacznie szukać winnego w agencji. Zanim to nastąpi, porównaj liczby z panelem sklepu, CRM-em lub systemem, w którym rejestrujesz zamówienia i zapytania. Jeżeli tam wszystko wygląda normalnie, sprawa jest zamknięta i wystarczy poczekać na uzupełnienie danych po stronie Google.

Dla praktyka

Zanim ruszysz w konfigurację, sprawdź, czy problem jest globalny. Jeżeli ta sama dziura widoczna jest na kilku niepowiązanych kontach klientów, źródło leży po stronie platformy, a nie Twojego wdrożenia.

Czego nie robić: nie przekopuj tagu, nie przepinaj identyfikatora pomiaru (Measurement ID), nie zmieniaj konfiguracji Google Tag Managera i nie usuwaj strumienia danych. Grzebanie w działającym wdrożeniu w trakcie awarii dostawcy to najprostszy sposób, żeby po naprawie mieć dwa problemy zamiast jednego.

  • Zrób zrzut ekranu raportu z pustym dniem i odłóż go - przyda się przy tłumaczeniu klientowi lub zarządowi, dlaczego miesięczne podsumowanie wygląda dziwnie.
  • Zweryfikuj ruch alternatywnym źródłem: logi serwera, panel sklepu, statystyki hostingu, dane z systemu reklamowego.
  • W e-commerce porównaj identyfikatory transakcji, przychód i daty między analityką a CMS-em lub ERP-em - to najszybciej pokazuje, czy braki dotyczą wyłącznie warstwy analitycznej.
  • Oznacz dotknięty zakres dat w raportach cyklicznych i dashboardach, żeby nikt później nie liczył średnich z zaniżonego okresu.
  • Wstrzymaj automatyczne alerty i reguły reagujące na spadki ruchu, jeśli takie masz skonfigurowane.

Do konfiguracji wracaj dopiero wtedy, gdy braki utrzymują się dłużej niż awaria u innych. Wtedy sensowna kolejność to: raporty czasu rzeczywistego, tryb podglądu (debug view), poprawność identyfikatora pomiaru (Measurement ID), a na końcu kwestie zgód na cookies i blokowania skryptów.

Wnioskiem długoterminowym jest plan B. Regularny eksport kluczowych metryk do arkusza albo hurtowni sprawia, że pojedyncza awaria raportowania nie wybija dziury w historii danych, na której opierasz decyzje.

Źródła

Michał Wiercimok
O autorze
Michał Wiercimok
Ekspert marketingu internetowego

Michał Wiercimok - specjalista marketingu internetowego z ponad 20-letnim doświadczeniem. Prowadzi własną agencję marketingową i doradza firmom w zakresie Google Ads, SEO, analityki (GA4) oraz wykorzystania sztucznej inteligencji w marketingu. Zrealizował ponad 100 projektów dla klientów z różnych branż; wyróżniony w programie Google Partners Rising Stars (2016). Działa z Katowic.