Google dodaje lokalne firmy do nowych bloków w EOG

Przebudowa wyników wyszukiwania w Europejskim Obszarze Gospodarczym powstała po to, żeby spełnić wymogi unijnego aktu o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act). Do tej pory dwie nowe jednostki obsługiwały zapytania o hotele, loty, dalekobieżne pociągi i autobusy oraz produkty. Teraz na tej liście są też lokalne firmy.

Google odnotował zmianę 18 września i tego samego dnia zaktualizował strony Search Central dotyczące jednostki agregatora oraz jednostki dostawcy. Wpis w dzienniku zmian ma jedno zdanie wyjaśnienia: „Jednostka agregatora i jednostka dostawcy obsługują teraz zapytania o lokalne firmy” (w oryginale: „The aggregator unit and supplier unit now support local business queries”).

Sposób działania obu bloków się nie zmienił. Jednostka agregatora pokazuje wyniki zatwierdzonych wertykalnych usług wyszukiwania - do tej grupy zaliczają się katalogi, porównywarki cenowe i metawyszukiwarki. Wyniki najwyżej sklasyfikowanego dostawcy są domyślnie rozwinięte, a jednocześnie wyświetla się tylko jedna jednostka agregatora.

Obok niej pojawia się jednostka dostawcy, która pokazuje same firmy. Blok dostawcy wyświetla się wyłącznie wtedy, gdy wyświetla się też blok agregatora.

Osobna strona Google Actions Center (Centrum działań Google) opisuje wyszukiwania lokalne jako te dotyczące gastronomii, usług takich jak salony kosmetyczne oraz aktywności w rodzaju atrakcji turystycznych.

Co to znaczy dla Twojej firmy

Jeśli Twoja firma obsługuje klientów w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, układ wyników dla zapytań lokalnych może wyglądać inaczej niż dotąd. W grę wchodzą dwa bloki: jeden z katalogami i porównywarkami cenowymi, drugi z samymi firmami. Dobra wiadomość jest taka, że żeby trafić do bloku z firmami, nie trzeba wysyłać Google żadnych dodatkowych danych.

Uwaga użytkownika przesuwa się na nowe bloki, więc część ruchu może zmienić źródło - i to trzeba u siebie sprawdzić w danych, a nie zakładać z góry.

Dla praktyka

Strona dla bezpośrednich dostawców mówi, że muszą oni obsługiwać użytkowników w Europejskim Obszarze Gospodarczym i nie muszą dostarczać danych ponad to, co Google może zindeksować, choć feedy mogą wzbogacić ich wyniki. Innymi słowy: podstawą pozostaje to, co da się wyczytać ze strony.

Katalogi, porównywarki i inni agregatorzy mają inną ścieżkę. Muszą najpierw uzyskać zatwierdzenie jako wertykalna usługa wyszukiwania, a zgłoszenia dla zapytań lokalnych kierowane są do tego samego formularza zainteresowania, który obsługuje zapytania o hotele, loty i transport naziemny.

Dla zapytań lokalnych agregator musi dodatkowo dostarczyć dane (feed) z punktami zainteresowania. Zawiera on takie pola jak nazwa firmy, adres, numer telefonu, kategoria, zdjęcia i oceny.

Strona Actions Center podaje, że dane przesłane w danych (feedzie) służą wyłącznie do wypełnienia własnej jednostki partnera i nie będą używane w usługach Google ani w jednostkach konkurentów. Ta sama strona stwierdza, że jednostka agregatora „zastępuje istniejące jednostki” na stronie wyników dla wyszukiwań lokalnych. Nie nazywa jednak tych jednostek, a żadna ze stron Search Central nie wspomina o pakiecie lokalnym ani o profilach firm.

  • Nie zakładaj, że ten sam efekt zobaczysz poza Europejskim Obszarem Gospodarczym - dokumentacja dotyczy konkretnie tego rynku.
  • Sprawdź, czy Twoje dane firmowe, oferta i godziny są spójne w każdym miejscu, z którego Google może je pobrać.
  • W monitoringu pozycji i w Search Console porównuj wyniki z krajów EOG osobno od pozostałych.
  • Jeśli zarabiasz na pośrednictwie, licz się z tym, że obok Twojego listingu może stanąć sama firma, do której kierowałeś ruch.

Strony Google nie mówią, jak często te jednostki wyświetlają się dla zapytań lokalnych ani którzy agregatorzy zostali zatwierdzeni. Dla zapytań lokalnych dane z monitoringu pozycji i z Search Console dla krajów EOG mogą teraz odzwierciedlać inne doświadczenie wyszukiwania niż te same zapytania gdzie indziej.

W lipcowym komunikacie prasowym Komisja Europejska podała, że Google ma 60 dni na dostosowanie się do jej decyzji, a w razie braku zgodności grożą okresowe kary pieniężne. Do 18 września nie pojawiło się oświadczenie Komisji, czy ta przebudowa wyszukiwarki spełnia wymogi.

Źródła

Michał Wiercimok
O autorze
Michał Wiercimok
Ekspert marketingu internetowego

Michał Wiercimok - specjalista marketingu internetowego z ponad 20-letnim doświadczeniem. Prowadzi własną agencję marketingową i doradza firmom w zakresie Google Ads, SEO, analityki (GA4) oraz wykorzystania sztucznej inteligencji w marketingu. Zrealizował ponad 100 projektów dla klientów z różnych branż; wyróżniony w programie Google Partners Rising Stars (2016). Działa z Katowic.