Mueller tłumaczy, po co Google ogłasza spam update’y

Pytanie zadał na LinkedIn specjalista SEO Eli Schwartz: „Dlaczego po 26 latach potrzebna jest aktualizacja, żeby pozbyć się spamu, zamiast żeby działo się to samo z siebie dzięki istniejącym algorytmom?”.

Google prowadzi wiele różnych systemów antyspamowych. Jest SpamBrain, czyli sztuczna inteligencja rozpoznająca strony spamowe. Są czynniki jakościowe odsiewające witryny niskiej wartości oraz algorytmy linkowe wykrywające nienaturalne działania linkowe.

John Mueller z Google odpowiedział: „Mamy wiele systemów, które aktualizują się w sposób ciągły (większość z nich robi to automatycznie), ale kiedy wprowadzamy większe albo szersze zmiany w tych systemach, staramy się je ogłaszać, żeby było łatwiej ludziom, którzy zobaczą duży skok w swoich metrykach”.

Dodał też zastrzeżenie: „Przy tym czasem trudno znaleźć dobrą równowagę między dawaniem pewnej przejrzystości a wywoływaniem niepotrzebnych obaw”.

Z tej odpowiedzi wynika obraz, w którym część zmian w algorytmach w ogóle nie jest komunikowana. Ogłoszenie pojawia się wtedy, gdy zmiana jest na tyle duża, że branża i tak zauważy ruch w wynikach.

Co to znaczy dla Twojej firmy

Brak ogłoszonego spam update’u (aktualizacji antyspamowej) nie oznacza, że w wyszukiwarce nic się nie dzieje. Z wypowiedzi Muellera wynika, że większość systemów aktualizuje się w sposób ciągły i automatyczny, a ogłaszane aktualizacje to tylko te momenty, w których Google uznaje, że skala zmian jest na tyle duża, że warto uprzedzić rynek.

Dla praktyka

Traktuj tę wypowiedź jako argument w rozmowie z klientem albo zarządem, gdy pada pytanie „to dlaczego spadliśmy, skoro nie było aktualizacji (update’u)?”. Odpowiedź brzmi: większość systemów aktualizuje się automatycznie i nikt tego nie ogłasza.

Warto prowadzić własny dziennik zmian na stronie - wdrożeń, przebudów, publikacji dużych partii treści - i zestawiać go z danymi z Search Console. Przy nagłym spadku pierwsze pytanie powinno dotyczyć tego, co zmieniło się po Twojej stronie, a nie tego, co ogłosił Google.

Czego nie robić: nie czekać z porządkami w treściach na oficjalną zapowiedź. Warto pamiętać, że Google prowadzi osobne systemy wymierzone w niskiej jakości witryny oraz w nienaturalne działania linkowe, a ich korekty nie muszą być komunikowane publicznie.

I ostatnia rzecz z wypowiedzi Muellera, która jest ważniejsza, niż wygląda: Google świadomie waży, ile komunikować, żeby nie wywoływać niepotrzebnych obaw. To znaczy, że część ruchów algorytmicznych nigdy nie zostanie potwierdzona publicznie i szukanie oficjalnego wyjaśnienia dla każdej zmiany pozycji będzie stratą czasu.

Źródła

Michał Wiercimok
O autorze
Michał Wiercimok
Ekspert marketingu internetowego

Michał Wiercimok - specjalista marketingu internetowego z ponad 20-letnim doświadczeniem. Prowadzi własną agencję marketingową i doradza firmom w zakresie Google Ads, SEO, analityki (GA4) oraz wykorzystania sztucznej inteligencji w marketingu. Zrealizował ponad 100 projektów dla klientów z różnych branż; wyróżniony w programie Google Partners Rising Stars (2016). Działa z Katowic.