Google Ads sam wyciąga promocje z Twojej strony

Do automatycznych zasobów na poziomie konta w Google Ads dołącza wyciąganie ofert cenowych bezpośrednio z witryny reklamodawcy.

Nowy dokument pomocy opisuje, jak Google Ads identyfikuje i stosuje aktywne oferty promocyjne pobrane wprost ze strony reklamodawcy. W dokumentacji stoi, że „automatyczne promocje (automated promotions) wyróżniają prawidłowe, wysokiej jakości okazje i oferty bezpośrednio w reklamach, aby napędzać odkrywanie konwersji online i offline”, a promocje są pozyskiwane ze stron docelowych - podanym przykładem jest „Buy one get one free” (kup jeden, drugi gratis).

Drugi przykład z dokumentacji jest jeszcze bardziej dosłowny: jeśli strona docelowa reklamuje ofertę w rodzaju „20% off on black sweaters” (20% zniżki na czarne swetry), Google wyodrębni tę informację i dołączy promocję do kwalifikujących się reklam, pokazując zniżkę wprost w wynikach wyszukiwania.

Funkcję zauważyła jako pierwsza Hana Kobzová w PPC News Feed, która napisała: „Google Ads wprowadziło nowy automatyczny zasób na poziomie konta o nazwie Automated promotions (automatyczne promocje)”.

Kilka lat temu Google Merchant Center również automatycznie dodawał promocje. Ten mechanizm wygląda jednak na coś innego, bo działa na poziomie konta reklamowego i dotyczy kampanii Search oraz Performance Max.

Co to znaczy dla Twojej firmy

Treść promocji, którą klient zobaczy w wynikach wyszukiwania, może pochodzić z Twojej strony bez Twojej decyzji. To wygodne, gdy strona jest zadbana, i kłopotliwe, gdy została na niej stara banerowa obietnica z zeszłego sezonu.

Ryzyko jest oczywiste: nieaktualny rabat w reklamie to rozczarowany klient na stronie i zmarnowany klik. Dlatego strona docelowa przestaje być tylko miejscem, do którego prowadzi reklama, a staje się źródłem jej treści.

Jeśli firma prowadzi promocje ręcznie i pilnuje ich brzmienia co do procenta, warto zostać przy ręcznym wgrywaniu ofert. Automat wchodzi tylko tam, gdzie ręcznych promocji nie ma.

Dla praktyka

Warunki kwalifikacji opisane w dokumentacji są trzy:

  • aktywne kampanie Search lub Performance Max z podpiętymi zasobami lokalizacji (Location Assets), w tym kampanie Local Ad;
  • brak ręcznych promocji aktualnie działających w kampanii;
  • zgodność ze standardowymi zasadami reklamowymi Google Ads.

Zalecenie z dokumentu Google brzmi: „upewnij się, że szczegóły promocji na Twojej stronie są aktualne, lub wgraj konkretne promocje ręcznie, jeśli potrzebujesz dokładnej kontroli nad tym, co jest pokazywane”.

W praktyce oznacza to dwie rzeczy do zrobienia. Pierwsza: przejrzeć strony docelowe kampanii pod kątem zdań, które automat może odczytać jako aktualną ofertę - banery, nagłówki, sekcje „promocje”, resztki kampanii sezonowych. Druga: sprawdzić w kampaniach Search i Performance Max, czy są podpięte zasoby lokalizacji, bo bez nich mechanizm nie wchodzi.

Jeśli zależy Ci na dokładnym brzmieniu rabatu, bezpieczniejszą drogą jest wgranie własnej promocji do kampanii - wtedy warunek „brak ręcznych promocji” przestaje być spełniony.

Osobna uwaga terminologiczna, bo to częste nieporozumienie w rozmowach z klientami: automatyczne promocje (automated promotions) to sposób prezentowania ofert w reklamach. Mieszanie tego tematu z kwestiami finansowania konta kończy się złymi oczekiwaniami budżetowymi.

Źródła

Michał Wiercimok
O autorze
Michał Wiercimok
Ekspert marketingu internetowego

Michał Wiercimok - specjalista marketingu internetowego z ponad 20-letnim doświadczeniem. Prowadzi własną agencję marketingową i doradza firmom w zakresie Google Ads, SEO, analityki (GA4) oraz wykorzystania sztucznej inteligencji w marketingu. Zrealizował ponad 100 projektów dla klientów z różnych branż; wyróżniony w programie Google Partners Rising Stars (2016). Działa z Katowic.