Google licencjonuje dane wyszukiwania w Europie
Obowiązek udostępniania danych nie wziął się z decyzji samego Google. Wynika z wiążącej decyzji Komisji Europejskiej przyjętej w lipcu na podstawie aktu o rynkach cyfrowych (ang. Digital Markets Act), która nakazuje udostępnianie zanonimizowanych danych wyszukiwania konkurentom. Zaktualizowana dokumentacja zamienia tę decyzję w konkretne daty i procedury.
Udostępniane kategorie to dane o rankingach, zapytaniach, kliknięciach i wyświetleniach w wyszukiwarce na obszarze Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Do programu mogą przystąpić podmioty spełniające definicję wyszukiwarki internetowej w rozumieniu DMA i kierujące usługę do użytkowników z EOG. Wykluczone są podmioty kontrolowane przez organy państwowe spoza EOG oraz objęte sankcjami UE.
Progi wejścia są dwuczęściowe. Wnioskodawca musi mieć średnio co najmniej 50 000 użytkowników miesięcznie swojej usługi wyszukiwania w UE w ciągu ostatniego roku. Do tego dochodzi warunek stażu: świadczenie usług wyszukiwania w UE przez dwa kolejne lata albo - w przypadku nowych graczy - pozyskanie ponad 50 milionów euro inwestycji kapitałowych.
Google może poprosić o dokumenty potwierdzające i deklaruje odpowiedź na zgłoszenie zainteresowania w ciągu siedmiu dni kalendarzowych.
Przed zakupem pełnego dostępu można poprosić o próbki. Darmowa próbka obejmuje 1000 wierszy. Odpłatnie dostępne są syntetyczny zbiór danych z maksymalnie 10 milionami zapytań oraz 5-procentowa próbka pełnego zbioru. Wszystkie trzy próbki będą dostępne od 16 listopada.
Opłaty ustalane są na warunkach uczciwych, rozsądnych i niedyskryminacyjnych. Zgodnie ze środkami Komisji ograniczają się one do kosztów przyrostowych udostępnienia danych powiększonych o określoną stopę zwrotu.
Dostęp do 5-procentowej próbki i do pełnego zbioru wymaga niezależnej oceny. Mniejsze próbki audytu nie wymagają, ale kwalifikowalność i tak jest sprawdzana wcześniej. Niezależny audytor bada infrastrukturę techniczną wnioskodawcy, sposób przechowywania danych i procesy. Raport pierwszego poziomu ma potwierdzać, że wnioskodawca ma wiarygodne plany wykorzystania danych we własnym produkcie wyszukiwania i że mechanizmy ochrony danych są odpowiednio zaprojektowane.
Utrzymanie dostępu wiąże się z bieżącym monitoringiem i cyklicznymi raportami drugiego poziomu, które sprawdzają, czy zabezpieczenia działają w praktyce. Pierwszy raport jest wymagany w ciągu sześciu miesięcy od przyznania dostępu, kolejne - co roku.
Co to znaczy dla Twojej firmy
Program jest skierowany do operatorów wyszukiwarek spełniających kryteria DMA, a nie do ogółu firm. Kryteria kwalifikacji - progi użytkowników, staż na rynku lub poziom pozyskanych inwestycji, a przy większych próbkach także niezależny audyt - jednoznacznie zawężają krąg odbiorców danych.
Dla praktyka
Google będzie musiał prowadzić publiczną stronę z listą wyszukiwarek zewnętrznych, które uzyskały dostęp do zbioru danych. Ta lista pokaże, czy dostęp obejmie tylko duże wyszukiwarki, czy również kwalifikujące się chatboty.
Kolejność wdrożenia jest odwrotna niż mogłoby się wydawać: najpierw idą umowy licencyjne, dopiero potem szczegóły techniczne dotyczące samego zbioru danych. Komisja planuje przeglądać te środki co dwa lata.
Cały mechanizm opiera się na anonimizacji, przetwarzaniu w zamkniętym środowisku odbiorcy i ograniczeniach dotyczących ponownej identyfikacji. To odbiorca ma udowodnić, że robi to poprawnie.

